Essence Iced LATTE.





Kolor idealnie współgra z moim postrzeganiem dłoni. Nie jest za różowy jak Coral Prosilk, ani za blady i przeswitujący jak Sweet Color z Golden Rose. Aż żal go zdobić szczerze powiedziawszy i szukam w głowie czegoś komptetnie delikatnego, kobiecego.

Pędzelek bardzo sympatyczny, polubilismy się, kolor pokrył u mnie po 3 warstwach, ale to nie robi mi żadnej różnicy. Lakier prawie idealny. Dlaczego prawie? Podchochodzę do niego już drugi raz. I tak skubany bąbelkuje, że aż przykro.





To nie jest tak, że nakładam 3 warstwy na raz jak są jeszcze mokre. Nie. Czekam aż każda z osobna wyschnie. Ale nie pomogło. Nie wstrząsam opakowaniem przed. NIE wiem co jest tego przyczyna.

Aniu zrobię dla Ciebie recenzję Essence Peel Off. Wiedz, że u mnie na wolnym brzegu (no tam gdzie sie sciera najczęsciej) robią  się takie brzydkie.. no własnie.. co brzydkie, jak to nazwać. Nie odpryski. No brzydkie zadziory. I to przeważnie po jednej nocy :|

Calusy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie, za każde miłe jak i krytyczne słowo.